Świadomość niecierpliwości

Z rzadka pokrywała usta purpurą, przecież krew jej skroni nadto dodawała barwy chwilom.
Szeroko otwarte oczy, rozważne i drapieżne spojrzenie… szukała go, udawała spokojną.
Ale kiedy nie wyłowiła jego twarzy wśród tłumu, szybkim krokiem wróciła w kierunku samochodu.
Stał tam i czekał w cieniu. Bezczelnie obserwował jak się zbliża.

Czytaj dalej

Studium spadających diamentów.

Nie wiedział dlaczego, nie rozumiał jej gorliwości. Nie wierzył… nie wierzył w ich wspólne dzisiaj.
Była tam, z nim, mimo wszystko. Stanowił dla niej enklawę piękna w szarej codzienności. Azyl w pędzącym świecie – pędzącym razem z nią, w pierwszym rzędzie tego rollercostera.
Ale to nie był dla niego wystarczający dowód. To nie był wystarczający powód, aby w ciszy wykrzyczeć „JESTEŚMY!”.

Czytaj dalej

Amorficzny obsydian / Amorphous obsidian

Zamienili ze sobą kilka słów. Nie…wcale nie. To były dziesiątki burzliwych zdań definitywnie skreślających obojga jako ICH. Bo nie było ich, nigdy jeszcze. Nigdy przedtem.

Wróciła do codzienności udając, że ignoruje jego istnienie. Chwile mijały w przekonaniu, że nie spotka się z nim już więcej i to było wygodne. Jednak niepokój nie ustawał nawet na moment i kiedy znowu padły słowa, nie można już było ich zatrzymać.

Czytaj dalej

Nigdy nie widziana namietność / Never seen passion

Rozmowa zaczęła się całkiem niezwyczajnie i od samego początku działo się inaczej, poza zakresem, z brakiem definicji. W końcu był starszy i niespotykanie męski, co wywoływało u niej nieznane do tej pory stany, zupełnie obce. Zastanawiała się jak on widzi tę nowo poznaną kobietę – ją?

Czytaj dalej

Rozmowy brak.

Kiedy wieczorem skończyłam malowanie, byłam zła. Zła mimo, że to właśnie malowanie mnie uspokaja, a muzyka której zawsze przy tym słucham działa kojąco. Zła na farby, których kolory mnie tego wieczoru zawodziły, na suche powietrze, na mróz który zabraniał mi otworzyć na dłużej okno. Zła na siebie, że nie potrafię stłumić tej bezczelnej złości, która pluła mi w twarz przez swój szeroki, szczerbaty uśmiech.
Zła bo byłam sama.

Czytaj dalej