Świadomość niecierpliwości

Z rzadka pokrywała usta purpurą, przecież krew jej skroni nadto dodawała barwy chwilom.
Szeroko otwarte oczy, rozważne i drapieżne spojrzenie… szukała go, udawała spokojną.
Ale kiedy nie wyłowiła jego twarzy wśród tłumu, szybkim krokiem wróciła w kierunku samochodu.
Stał tam i czekał w cieniu. Bezczelnie obserwował jak się zbliża.

Brak słów… Trzask drzwi… Buty… Guziki…

Nie marnował tchu na słowa przeprosin. Nie wdawał się w wyjaśnienia.
Skupił się na półmroku spływającym po ciele i nabrzmiałym smaku jej słonego ramienia.
Wiedział, że topi się w jego objęciach i że ratunku nie ma zamiaru wołać.

Ciepłem dłoni rozkołysał jej oddech. Grał nim,  jakby palce miały większą świadomość… Jakby opuszki bardziej wiedziały czy już wydech.
Z każdym jej łykiem powietrza nakazywał im delikatną brutalność. Czekał.
Drżące ścięgna i nagość nocy pozwalały cieniom szkicować falowanie talii.
Haust powietrza… oddźwięk krtani… gwałtowne wnikanie wilgotnych oparów kończącej się zimy…

„Nie zamykaj oczu” usłyszała.
Bo grał. Bo tworzył symfonię, której nuty zostawały parą na szybach.

Advertisements

11 thoughts on “Świadomość niecierpliwości

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s