Patologia?

Uprzedzałam… uprzedzałam go aby tego nie robił. Grzecznie informowałam, aby odpuścił sobie. Bo może przyjść dzień, kiedy z uśmiechem na twarzy rozerwę go na strzępy, odwrócę się, a później poczekam w spokoju aż ekspres dokończy porannego cudu zaparzania kawy. I nie mrugnę nawet okiem gdy poczuję zapach jego agonii.

Wróciłam wczoraj późno. Przedarłam się przez gęste powietrze dnia wyczerpana totalnie. Nie… nie forsowałam się zupełnie, to upał ma na mnie taki wpływ.
Wiem – jest lato i cieszę się, że nie pada śnieg jak na koniec kwietnia, kiedy każdy marzył o takim żarze i drinku w temperaturze ciekłego azotu. Mało tego… ten cudowny napój byłby podany przez „wypastowanego” barmana  z francuskim akcentem i nosił lekką nazwę ekstaza w chmurach… To wszystko z widokiem na piękną, białą, pustą plażę Wysp Dziewiczych.

Czytaj dalej

Reklamy