Prawo stygnięcia nie dla Predatora

Wszystko co sobie wczoraj w pracy zaplanowałam, zostało zrobione. Nic na potem, nic dodatkowego do domu, wszytko pięknie. I wakacje – żadnych dodatkowych lekcji po etacie. No… maniana!
Kocham takie dni.
Skoro mam chwilkę, to wskoczę do sklepu po koszulę. Hm… zanim wybiorę jakąś… zanim przymierzę…

Trach!!!

Czytaj dalej

Zasada warunkująca drogę kropli (doktorat 2013)

Wyszłam z samochodu z powiekami ledwo rozchylonymi i z ledwością wdrapałam się po schodach do swojego biura. Bolały mnie nogi, bolały mnie plecy, bolało mnie ciało po wczorajszej wizycie u fizjoterapeuty i jeszcze ta nieprzespana noc. Nie wspomnę nawet o tym dżentelmenie w piekarni, który zatrzymał kolejkę próbując kupić pieczywo. Nie… nie kupował aż tyle, nie w tym rzecz. Szanowny Pan za pomocą różnej długości jęków (coś na kształt kodu Morsa) próbował złożyć zamówienie na bułkę. Sama oceniam swój próg cierpliwości za wysoki, ale nie oszukujmy się. Stojąc za osobnikiem roztaczającym woń odparowanego etanolu w stężeniu co najmniej 60% poza zakresem dopuszczalnym, obmyślałam w głowie już każdy szczegół tego, co zaraz miałam zamiar zrobić. Plan nie był skomplikowany. Nawet wiedziałam gdzie ukryję zwłoki Pana C2H6O.

Czytaj dalej