Express do Puerto Rico / Express to Puerto Rico

Od rana bolała mnie głowa. I to w stopniu ponad przeciętnym. W skali od 1 do 10 wskaźnik był na 20, co oznacza że masa krytyczna mojej głowy została przekroczona. Wcale nie uśmiechało mi się robienie czegokolwiek.
W ogóle to uważam, że każdy pracownik powinien mieć miernik do pomiaru poziomu bólu o, dajmy na to, jednostkach wyrażonych w [R/sek] , czyli ilość rozszczepień mózgu na sekundę, bez znieczulenia. Przyrządem tym (zakupionym w ramach funduszu socjalnego w swoim zakładzie pracy, wyposażonym w Vi-Fi do automatycznego przesyłania danych na IPod-a szefa, aby w razie czego nie wychodzić daremnie z domciu)  co rano dokonywał by pomiaru na swojej osobie.

Analiza wyniku pomiaru byłaby dziecinnie prosta i określona rzecz jasna w regulaminie pracy:

  • 0 do 5 [R/sek] – zdolny do pracy,
  • 5,5 do 7 [R/sek] – zdolny do pracy na uprzywilejowanych warunkach (przerwa co 15minut, masowanie barków przez szefa raz na godzinę),
  • 7,7 do 10 [R/sek] – nie zdolny do pracy (L4 100% płatne do momentu ustania bólu),
  • >10 [R/sek] – roczna renta bez orzeczenia ZUS + odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu fizycznym w skutek działania warunków szkodliwych w miejscu pracy. U mnie dla przykładu to zakłócanie spokoju przez współlokatora z MOJEGO biura, którego gościnnie przyjęłam, a który niegościnnie jest U MNIE już enty rok, mimo, że obok ma wolny pokój. I z którym, nota bene, łączą mnie więzy krwi w stosunku bezpośrednim, mimo zupełnej odmienności w charakterze, wyglądzie, poglądach na świat i usposobieniu do wszystkiego. Inaczej rzecz ujmując – z bratem z tej samej Matki i z tego samego Ojca.

Wracając do braku chęci na cokolwiek, zdałam sobie sprawę, że jest piątek. Więc trzeba zrobić zakupy, ogarnąć swoją hacjendę (coby weekendu nie mitrężyć na to) i jeszcze wykuć coś na jutrzejsze testy. Maniana!

Jak prowiant na kolejnych kilka dni znalazł się już w bagażniku, a ja połknęłam ostatnią tabletkę i zapiłam colą, ruszyłam w kierunku FasionHouse. W sumie wiosna… jakieś odświeżenie garderoby by się przydało, a mają dzisiaj wyprzedaże do 50%. I z trwającym w mojej głowie samorzutnym rozszczepieniem kolejnych jąder komórek mózgowych, wstąpiłam do pierwszego sklepu. Zgarnęłam z wieszaka spodenki w kolorze mięty i poszłam do przymierzalni. Ale rozczepienie neuronów przyjęło postać lawinową.  Czułam, jak pod moim czerepem tyka bomba atomowa. Szybko odwiesiłam gatki i wyszłam ze sklepu.

To, że dźwięk alarmu z tych przeklętych bramek o mały włos nie pozbawił mnie przytomności, to cud – Hiroszima uniknęła kolejnego wybuchu atomowego. Ale to, że ładnie pod ramię i na powrót wprowadził mnie do sklepu pan ochroniarz … to mnie zdziwiło bardzo i przez chwilę nie czułam nic… błogostan!

Ekspedientka za ladą miała taki ubaw, jakbym stała tam naga z frędzelkami na biuście, jako tancerka burleski. A druga młodziutka panna z obsługi trzymała w ręku wieszak… z moimi MUSZTARDOWYMI spodniami.

Płonęłam, chciałam być gdzie indziej… w Puerto Rico.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

I had had a headache since the morning and the pain was surely above average. On 10 point scale index was at 20, what  means that a critical mass of my head has been exceeded. No… I wasn’t like doing anything.
Generaly  I think that every employee should has a meter to measure the pain level, expressed with units of [R/sec], the quantity of brain fissions per second, without anesthesia obviously. You can use this tool (purchased as part of the social fund in your workplace, equipped with Vi-Fi to automatic data transfer to your boss’ iPod just in case of your sensless going out to work with the headache) every morning to measure this pain  level by yourself. Analysis of the measurement result would be child’s play and it would be defined in the rules of work like below:

  • 0 to 5 [R / sec] – able to work,
  • 5.5 to 7 [R / sec] – able to work at favorable conditions (break at every 15 minutes and shoulders massage made by your boss every hour)
  • 7.7 to 10 [R / s] – not able to work (medical leave with full payment until the cessation of pain)
  • > 10 [R / s] – the annual pension without judgment of Social Insurance Institution + compensation for physical injury as a result of the adverse action in your workplace. In my case for example  this is a breach of the peace by my office roommate, who prefer to stay in my office despite of fact that next to our office there is a spare room.  Nota bene the blood ties are joining us although a complete difference appearance, the world outlook and the disposition of anything. Other words – he’s my true born brother.

Coming back to lack of desire for anything, I realized that it was Friday. So I had to do some shopping, clean up my hacienda and learn something for tomorrow’s test. Gorgeous!

When food for next few days was already in the trunk I swallowed the last pill and drank some Coke. Then I moved in the direction of FasionHouse. It’s a spring however, so a little refreshment in my wardrobe was necessary. Besides that there were sales up to 50%. And with the ongoing spontaneous fission of the brain cells in my head I entered the first store. I grabbed the mint-colored shorts and went to the dressing room. But the fission of neurons took the form of an avalanche. I felt like in my skull the atomic bomb was ticking. I quickly hung up the pants and left the store.

An alarm sound from those damn shop gates almost knocked me out but it didn’t and it was a miracle – Hiroshima avoided another nuclear explosion. The security guard nicely led me back to the store by the arm… I was so suprised  and dumbfounded for a moment that I did not feel anything… God blessing!

The saleswoman behind the counter had so much fun! I was standing there like naked one with tassels on the bust… kind of burlesque dancer. And  the other one, very young stuff girl was holding the hanger… with my mustard color pants!

I was on fire… I wanted to be somewhere else … in Puerto Rico.

Reklamy

99 thoughts on “Express do Puerto Rico / Express to Puerto Rico

  1. O! I to jest świetny temat. Kobiecy. Jest wstęp, rozwinięcie, budowanie napięcia, zwroty akcji i całkiem zgrabna puenta. Widać, że czujesz się w temacie jak ryba w wodzie. A nie jakiś tam seks… Z seksem daj sobie spokój… Obiecaj, że nie będziesz już o nim pisać.

    • Obiecuję, że napiszę. Będziesz znów mógł poranić… nacisnąć… aby esencję móc spijać może kiedyś. W nagrodę za tępienie noża.

      Order pochwały rzecz jasna przyjęty i na lewą pierś przypięty z dumą .

  2. Migrena, moja wieloletnia znajoma.
    Czasem jej nienawidzę, zwłaszcza wtedy
    gdy trzeba iść do pracy…Katorga!!!
    Mam tego farta, że moja szefowa
    cierpi na to samo i rozumie, więc nie mam
    problemu, by uzyskać wolne na ten
    feralny dzień.
    Właśnie dziś mnie dopadła. 😦

    • Hm… z Emilią Korczyńską nie wiele mam wspólnego. W ramach moich zainteresowań nie ma czytania romansideł czy oglądania oper mydlanych (to tak współcześnie). Źle mnie oceniłeś, mój drogi. Przybliżę Ci nieco swój profil – czytam między innymi Faulknera, Cooka, a obecnie Ludluma – The cry of the Halidon. Sam widzisz… romansidła jak ta lala.
      Ale poznajemy się dopiero 😉

  3. Mnie zdarzało się wychodzić z kawiarni bez płacenia. Tak mi było tam dobrze, tak luźno, tak beztrosko. Wracałem jak dostawałem olśnienia, że świat jest jednak więcej materialny, niż mógł być.
    Ale można się gorzej zachować 😉 Mam fajnego, sympatycznego kolegę, który lubi pożartować w baaardzo specyficzny sposób. Akcja z baru. Wykłada 7 zł i zamawia piwo. Barman nalewa. Kolega bierze piwo i wylewa sobie na głowę. Wykłada 7 zł i zamawia piwo. Barman jest zdziwiony, ale nie wie jak się zachować. Podaje piwo, a kolega wylewa piwo sobie na glowę 😉 Pytanie: do ilu kolejek wytrzymał barman? 😛

  4. Wybrałam się do lekarza ( ginekologa, informacja dla tych , którzy tu „usiłują” błysnąć sarkazmem
    , zapewne to słowo ginekolog wywoła przyjemne napięcie w podbrzuszu ) z wizytą prywatną. Pan dr szedł przodem prowadząc do gabinetu, a ja mocno spięta i speszona tak niefortunnie stąpnęłam na dywanik ,że wpadłam w poślizg i wylądowałam w wannie ( prawie) na szczęście drzwi łazienki były półprzymknięte jedynie, bo bym się mocno obtłukła :))
    Pan dr miała duże poczucie humoru i skwitował to z filuternym uśmiechem
    – miała pani szczęście ,że na lewo pani wykierowała bo w prawo są drzwi do kotłowni :))
    no to dokładam do literatury „babskiej ” 😉

    • Hahaha!! No to masz lekarza wartego polecenia. Mój ginekolog ma raczej skandynawskie spojrzenie na świat i daleko mu do wesołka 😉
      A propos ‚babskiej literatury’ właśnie przypomniałaś ni fajny epizodzik. Ech.. chyba nadaje się na odrębny wpis 😉

      … fajnie to musiało wyglądać. Hehe… mam nadzieję, że byłaś jeszcze ubrana 😉

  5. Migreny nie zazdroszczę, bo wiem, co to jest ból głowy. Tyle że jak wezmę tabletkę, to zaraz mi przechodzi.
    A co do rozmaitych wpadek – lepiej nie mówić 🙂

      • OK, opowiem pewną historię, choć była to nie tyle moja wpadka, ile mnie dotycząca. Ale mnie też nie było miło…
        Sto lat temu w czasie pobytu za granicą wybrałam się z osobą towarzyszącą na dyskotekę. Gdy osoba towarzysząca udała się do pewnego przybytku, zostałam sama przy stoliku. Dosiadło się dwóch młodzieńców. Byli to akurat Polacy, więc gadali po polsku – przekonani, że nic nie rozumiem. Gadali oczywiście o dziewczynach. W pewnym momencie zeszli na mnie, zaczęli mnie ‚rozbierać’…
        Oszczędziłam sobie oglądania ich głupich min – gdy kolega wracał, wyszłam mu naprzeciw, coby nie zagadał do mnie po polsku 🙂

  6. mężczyźni zaliczają „wpadki” , my kobiety zachodzimy świadomie i niech to będzie dowodem na jakość męskiego mózgu. Nie dość ,że dają się wykorzystać to jeszcze uważają ,że to my „wpadamy” „;)))
    to tak na marginesie i pewnie całkiem niepotrzebnie .

    • Ech, w złym miejscu mówisz? A może zwyczajnie na TAKIE zwraca uwagę? 🙂
      W sumie dla jednego NIEODPOWIEDNIA jest dla innego IDEALNĄ. Ot cała filozofia 😉

      • I nie ma złych i dobrych miejsc, szczęścia i nieszczęścia. Są tylko Twoje wybory wynikające z tego jakim Ty sam jesteś. Dalsza część jest prosta i przewidywalna… 🙂 Zgudź się ze mną 😉

      • Ale ja już w zdaniu wcześniej się z Tobą zgodziłam. Rzekłam przeto (zabrzmiało jak w Biblii), że na ‚takie zwraca uwagę’. Zwraca – więc wybiera według własnych upodobań i z nieprzymuszonej woli 😉
        Więc zrobiłam to, zanim mnie o to poprosiłeś. Widzisz… jestem jak Wyrocznia w Matrx-ie 🙂

      • 🙂
        Wyprzedzasz moje myśli, a ja myślałem, że jesteś z mojej czasoprzestrzeni;)
        Pani Wyrocznio… gdybym potrzebował podpowiedzi, mogę dzwonić? 😉

      • No… rozmowa kwalifikacyjna przebiegła pomyślnie 😉
        Masz wakat w Wyrocznia Company. Spodziewaj się kuriera z paletą blue&red, bo od jutra zaczynasz home-office 😉

      • Niech ostrożnie wiezie, bo jak kolory się wymieszają… bo jak się wymieszają… 😉

      • No tak, Ziemia jeszcze za zimna, a na sianokosy nie czas 😉 Pragnę poinformować Waszą Przenikliwość 🙂

      • Tak robili nasi przodkowie. Trzymając w dłoniach nasiona nadawali im energii, wtedy nasona lepiej kiełkowały i dawały wyższe plony 😉 Poza tym błogosławili ziarna by dawały takie plony,aby móc się wyżywić. Była to ceremonia szacunku. Dziś z ziarnem obchodzi się mechanicznie, brutalnie, bez żadnej miłości…

      • I to dlatego natura grała pierwsze skrzypce. Plony były obfite i przynosiły ogromną radość. Nie potrzeba było odrobaczania, sztucznych nawozów, afrodyzjaków… znaczy się specjalnych mieszanek przyspieszających wzrost 😉

      • Nie wiem czy się znam… dzisiaj mam chwile zwątpienia w siebie – przegrałam w konkursie fotograficznym. Jeszcze gorzej – zajęłam 2gie miejsce ;(

      • Dla mnie rozwój. Chciałam… potrzebować być doceniona. I zostałam. Natomiast praca, z którą przegrała moja fotografia w ogóle do mnie nie przemawiała, mam swój bardzo subiektywny pogląd na pewne tematy i już. Stąd rozczarowanie.

      • Nie, skąd! Świat jest cudowny, a ja kocham na nim egzystować 🙂
        A to rozczarowanie – jest budujące. Następnym razem bardziej się postaram. A propos starania się – muszę się pożegnać i wrócić do lektury wykładów z historii fotografii. Tak aby mnie moje oczęta błękitne (widzisz… znowu zdradziłam coś o sobie) nie załzawiły na widok pytań na teście.

        Na dobranoc proszę… to lubię.

  7. Przyznam się, że w tej lekkości słowa można niepozornie rzecz biorąc zatonąć na dłużej i wcale się tym nie martwiąc nie wołać o ratunek… pomimo bólu, czy bólów głowy… wskaźnik pomiarowy iście godzien patentu… bo i ja w pracy miałem ostatnio globalnego globusa. Innymi słowy, pisać, pisać i nie przerywać. A może masz ochotę napisać felieton do IK Magazine? Całkiem serio o tym piszę 🙂

    • Byli i są 😉
      Całe szczęście, póki co, mam tych bystrzejszych wokół siebie. Hm… a może na innych nie zwracam uwagi zbytnio. A tych nielicznych z grona mniej bystrych, którzy jednak ją przykują, tych zdanie może choć w % zmienię 😉 😉

      I ❤ Lennon

    • A widzisz 😉 Jednak zarzut, że tylko kobiety mają takie „wpadki” jest nieuzasadniony.
      Hehe…zdolniacha z Ciebie 😉
      A za rączkę z ochroniarzem miałeś przyjemność się przespacerować? 🙂

    • Witam Cyanno!
      Co do gorszych dni, to boję się takiego, w którym poza migreną będę… dajmy na to jeszcze chora, niewyspana, głodna…
      Oj… oby zbieg okoliczności nie chciał ze mnie zażartować 😉 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s