Epizod 1/ Episode One

Tym wpisem zaczynam pewną historię z cyklu „Po drugiej stronie myśli”. To fragment snu, który zapamiętałam i który mam nadzieję wprowadzi Was w moje opowiadanie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
This post is a beginning of some story from the serie ” On the other side of thought”. It’s an episode from my dream and I hope it will usher you into my world.

– Dlaczego malujesz tą ścianę na czarno?

Czuję jak mi serce wali, a skóra na plecach boli. Boli od przebijających się przez nią kolców strachu i przerażenia.
– Nic nie mów. Tak trzeba. Nawet nie zauważą, pamiętaj tylko o twarzy… szybko!
– Boże, o czym ty mówisz? Nie potrafię nic w rękach utrzymać, nic! Chce mi się płakać, ledwo się powstrzymuję…

Nie powstrzymałam się. Poczułam jak spływające łzy znaczą pasma na mojej twarzy, czarnej od jakiegoś paskudztwa wepchniętego mi właśnie w dłonie, a którym co dopiero ją wysmarowałam.

– Anno! Co ty robisz!? Wstawaj!? Boże!! Rusz się!! Już czas!!

Gdyby ktoś miał powiedzieć co widzi, to nie byłby w stanie. Opadłam na kolana. Fizyczny ból był niczym w porównaniu z tym przeklętym strachem, który mnie paraliżował. Ubranie przylgnęło do mokrej i zimnej skóry. Nie potrafiłam wstać. Coś trzymało moje łydki ze straszliwą siłą i wpijało w nie swoje tytanowe szpony .

– Anno!!

Szarpał mnie… wołał… błagał abym wstała. Ale nie potrafiłam. Boże… jak ja się bałam! Strach owinął się wokół mojej klatki piersiowej i z całą mocą zacisnął. A z każdą sekundą głuchnęłam. Głuchnęłam na to wołanie. Dopiero jak resztką siły podniosłam wzrok i zobaczyłam, że to co mną owładnęło było marną imitacją tego, co wstąpiło na jego twarz… Dopiero wtedy zerwałam się i z całych sił, o których posiadaniu nawet siebie nie podejrzewałam. Ruszyłam na przód trzymając go za rękę – do bólu, do krwi od wbijających się w dłoń paznokci. Biegliśmy w kierunku skarpy, na której lubiłam czekać na zachód słońca. Z której stromego zbocza uwielbiałam spoglądać w dół i śledzić wzrokiem fale. To była moja skarpa i moje miejsce na ziemi. Tam mogłabym umrzeć.

Nie miałam odwagi, aby popatrzeć wstecz. Jeszcze.
Ale on to zrobił. A gdy wracając spojrzeniem, nadal biegnąc i wkładając w to cały możliwy wysiłek napotkał moje oczy, zobaczyłam w nich swoje odbicie. To nie byłam ja. Taka sama, ale nie ja. Strach mnie opuścił tak łatwo, jak łatwo powalił mnie na kolana.

– Nie patrz! Nie oglądaj się wstecz, błagam!! Nie patrz, tylko biegnij!

Tak bardzo chciałam poznać oblicze naszego pogromcy, że nic nie mogło wpłynąć na moją decyzję. Już nic.
Odwróciłam się, biegnąc z nim za rękę… nadal z całych sił i już bez bólu.
Ale niczego nie zobaczyłam. Nie zdążyłam.
Krawędź skarpy została przekroczona…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

– Why are you painting black this wall?

I feelt like my heart was pounding. The skin on my back terrible hurted me. It hurted becuse of spikes piercing out through my skin. Spikes of fear and terror.

Don’t say anything. It needs to be like this. They don’t even notice that. Just remember about face… hurry up!
God! What are you talking about? I can’t even keep anything in my hands, nothing! It makes me crying, I’m barely restraining…

But I didn’t restrain. I felt my tears was running down the face and wipeing the path on it. Some black gunk has been just pushed into my hands and it was just smared on my face.

Anna! What are you doing!? Get up!? God’s sake! Move… move, it’s time to go!

If someone were to say what he’s just saeen, he wouldn’t be able to. I felt down on my knees. The physical pain was nothing compared to this damned fear that was paralyzing me. My clothes stuck to the wet and cold skin. I couldn’t get up. Something kept my calves with tremendous force and extended into my body its titanium claws.

– Anna!

He was jerking me… he was begging me to get up. But I couln’t. Good God … I was so scared! Fear wrapped around my chest and clenched forcefully. I was becaming deaf step by step with each passing second. I was deaf to his calling.
I looked up with remnant of forces and I understand that what possessed me was a poor imitation of what came over his face…
I started up from the floor with rest of my energy. I even haven’t suspected myselfe of heaveing it. I was runnin forward holding his hand. The pain, the blood following down the hands from the nails – it didn’t feel that. We were running straight to the slope where I was used to waiting for the sunset and following the waves down there. Beautifull. It was my place. I could die there.

I haven’t had enough courage to look back yet.
But he had. And when he looked back (still running and makeing all possible efforts to keep it) he met my eyes. I saw my reflection on them. It wasn’t me. The same one, but not me.
The fear left me as easily as easily it knocked me down to my knees before.

– Don’t look! Don’t look back! Iim begging you, please. Just ceep running!

But I wanted to know the face of our conqueror. Nothing could change my decision, nothing.
I turned back still running and holding his hand. There was no longer pain and fear.
But I haven’t seen anything.
The edge of the escarpment has been exceeded …

Reklamy

37 thoughts on “Epizod 1/ Episode One

  1. zauważyliście, że w snach materia jest jakby plastyczna i wydaje się, że w nich prawa fizyki nie obowiązują, można chociażby fruwać lub spadać, jeśli ktoś tak woli?

    • Sny są jak scenariusz filmu opowieści fantasy. Wszystko, wszędzie i w każdy sposób może się wydarzyć. I raz będzie to pięknym snem, a innym straszny koszmar.
      Ten sen bym zaliczyła do THILLER, ale lubię… lubię ‚smak adrenaliny’ 🙂

      • Ze smaków to lubię smak mango i smak tajemnicy 🙂 A sny? Sny to ciągła i nieustająca tajemnica, chociaż świadome sny mają swój smak 😉 W nich rzeczywiście można wszystko.

      • Nie umiem używać tej przyprawy, ale jadałem ją w chlebie i serze 😉 Natomiast, natomiast piję herbatę z cynamonem, świeżym imbirem, pieprzem, kardamonem i goździkami… i… i co Ty na to, hm? 😉

      • I… i… i… mam sMaKa na herbatkę tak przystrojoną teraz. I też pijam. Ale jakoś twoimi literkami lepiej i smaczniej to wygląda 🙂

        A… wielkie SOrrY… z kardamonem nie próbowałam jeszcze. Opisz. Słowa mają moc 🙂

      • To proste. Wszystko jest proste. Do kuchni wchodzisz z małym, delikatnie skrywanym uśmiechem. Bierzesz w dłonie goździki. Trzymasz je jakiś czas nadając im ciepła i dobrej wibracji. Otwierasz dłoń. Czujesz zapach. Chłoniesz go….. Podobnie robisz z pozostałymi przyprawami 🙂

        http://ulicaekologiczna.pl/zdrowie/herbata-jogiczna-rozgrzej-sie/

        Ze swojej strony dodam ponadto, że taka herbatka odświeża całe mieszkanie. To zapach nieco mistyczny, o ile ktoś lubi takie tonacje 😉

  2. We snach jest coś niesamowitego o ile tylko mamy to szczęście pamiętać je nad ranem.:)Dziesiątki interpretacji. Wiele obaw.Cali my.
    Kolejny raz czytam Cię na chłodno, z zainteresowaniem.
    Ciekawa z Ciebie kobieta. Nawet sny potrafią to pokazać..
    Dorastanie na blogu?No z pewnością.Kiedy pisze się już tyle lat..
    Dostajesz dziś inną stronę pod linkiem z podpisem strony.

    • Dziękuję. Cieszę się, że taki wytrawny bloger mnie czyta 🙂 Czuję się teraz trochę obnażona (jednak i mimo wszystko to pisanie zdejmuje z człeka każdą szmatkę i pokazuje światu prawdziwe ego). Ale skoro powiedziałam A, to i na B kolej. Więc będę pisała.
      Do zobaczenia w barze! 🙂

    • Ten sen pamiętam, bo śnił mi się kilka razy. Ale to dobrze, bo był bardzo ciekawy i nie zaliczam go do koszmarów. Raczej do, hm.. aktywnych snów, po których cały dzień myślisz o co chodziło. I tak właśnie zrodził się pomysł na zapoczątkowanie opowiadania 🙂
      I wierz mi, że masz sny. Zwyczajnie ich nie pamiętasz 🙂

      • Kiedyś gdy byłem nastolatkiem miałem bardzo ciężki sen, bo w nim widziałem się jak się wywlekam powoli i dość długo ze swojego ciała na podłogę w pokoju. Sen był jakbym wisiał nad sobą i widział z góry to wszystko… jak śpię i się wywlekam ze swojego ciała. Wstałem wtedy cały zlany potem.Potem miałem bardzo rzadko pojedyńcze sny, a teraz nie mam. Zasypiam w 3 min i wstaję bez snu. A Twój sen jest za ciemny i za cięzki jak dla mnie bo ja lubię słońce i jasne światło.

      • Faktycznie musiał to być koszmar i skoro go pamiętasz aż tak, to musiał być ‚ołowiany’. Osobiście również kocham słońce i przestrzeń. Czuję się wtedy wolna.
        Tak z innej beczki, o poczuciu wolności… to mając te szczęście i będąc na klifie ponad Groblą Olbrzymią w Irlandii jakiś czas temu, wspięłam się tak wysoko jak można było. Stanęłam tak blisko krawędzi jak można było i stałam tam długo. Czułam niesamowicie drobne krople morskiej wody na twarzy ogrzanej słońcem, a które przyniesione zostały z silnym wiatrem z dolnych skał. Czułam zapach soli, czułam się wolna.
        I chyba stąd, na koniec mojego snu (mrocznego jakby nie było) ta skarpa. Moja jasność i wolność 🙂

  3. Zaciekawiłaś mnie i wpadłam 🙂
    Niesamowity sen i niesamowity opis jego.
    Miewam sny, w których odczuwam paraliżującą niemoc, niemożność ucieczki wobec czegoś strasznego. Ponoć to sprawy sercowe (w sensie niedomagania serca). Jednak raz był to sen przeplatany jawą, a jego zakończenie było cudowne. I do dziś upajam się jego owocami.
    Co do snów powtarzających się: Przez lata widywałam we śnie bardzo konkretne miejsce (element architektoniczny, że się tak wyrażę) i byłam pewna (już na jawie), że to miejsce gdzieś jest. Ale bałam się je znaleźć, bo czułam, że będę musiała się tam przeprowadzić. I wiesz co? Znalazłam to miejsce w mieście, w którym zamieszkałam 🙂

    • Witam Anno serdecznie!
      Widzisz sama, że ze snami jest i łatwo i skomplikowania – takie one są. Ja na swojej skarpie już byłam, a ty swoje miejsce odnalazłaś w efekcie śnienia 🙂
      Deja vu?? Podróże w czasie?? Reinkarnacja??
      Po prostu potęga podświadomości.

      Zastanawiam się tylko, o co mogło chodzić w w innym moim śnie w takim razie? A było w nim pełno wampirów i nie był to koszmar. Taki mój ‚fantasy world’ 🙂

      • W reinkarnację nie wierzę (przeczy prawdzie o zmartwychwstaniu, w którą wierzę), ale nie umiem sobie wytłumaczyć tego proroczego snu. Jak też innych podobnych, bo jeszcze parę takich – choć mniej spektakularnych – było.
        Deja vu też miewam – odkąd pamiętam. Tłumaczę sobie to zjawisko ruchomością czy względnością czasu, cokolwiek to znaczy.
        Odpowiedziałam Ci u Adama, ale nie weszło, więc powtórzę:
        Zastanawiałam się, czy jego opis odnosi się do autentycznego snu, czy nie, gdyż swego czasu też popełniłam taką notkę, ale był to właśnie opis fikcyjnego snu (chodziło mi o przekazanie pewnej myśli), acz starałam się zachować schemat tego typu koszmarów.
        Tu: http://blog-anny.blog.onet.pl/2012/01/10/gejzer/
        🙂

    • Matko! Chyba tego doświadczyłam… nie raz!
      Jakiś czas temu obudziłam się, a mój mąż jeszcze nie spał i coś czytał. Mówiąc do niego w pół śnie zauważyłam, że coś jest w fałdach kołdry. Wyglądało identycznie jak czarny jeżozwierz wodny. Zaczęłam to zrzucać z siebie i wrzeszczeć gardłowo.
      Nie wiem kto był bardziej przerażony – ja czy mój mąż? W każdym bądź razie nic tam nie było 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s