Nigdy nie widziana namietność / Never seen passion

Rozmowa zaczęła się całkiem niezwyczajnie i od samego początku działo się inaczej, poza zakresem, z brakiem definicji. W końcu był starszy i niespotykanie męski, co wywoływało u niej nieznane do tej pory stany, zupełnie obce. Zastanawiała się jak on widzi tę nowo poznaną kobietę – ją?

Czytaj dalej

Reklamy

Jak się pisze aparycja?/ How to spell appearance?

Wydarzyło się coś niezwykłego! I ta niezwykłość wprowadziła mnie w taki stan upojenia chwilą, że nie za bardzo wiedziałam co z sobą zrobić. Jest środek tygodnia, a ja nie muszę pędzić na zabój aby zdążyć to tu, to tam.  Nieprawdopodobne, dziwne i rzadko spotykane. Cóż… przynajmniej wiem jakie rozterki przeżywa świeżo upieczony emeryt, który był ‚aktywny‚ nie tylko zawodowo i musiał całkiem mocno się spinać (oczywiście nie mam na myśli osiowo dolnej części ciała), coby nie wypaść z codziennego obiegu zanim przyszła ona – emerytura. Czytaj dalej

Epizod 1/ Episode One

Tym wpisem zaczynam pewną historię z cyklu „Po drugiej stronie myśli”. To fragment snu, który zapamiętałam i który mam nadzieję wprowadzi Was w moje opowiadanie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
This post is a beginning of some story from the serie ” On the other side of thought”. It’s an episode from my dream and I hope it will usher you into my world.

– Dlaczego malujesz tą ścianę na czarno?

Czuję jak mi serce wali, a skóra na plecach boli. Boli od przebijających się przez nią kolców strachu i przerażenia.
– Nic nie mów. Tak trzeba. Nawet nie zauważą, pamiętaj tylko o twarzy… szybko!
– Boże, o czym ty mówisz? Nie potrafię nic w rękach utrzymać, nic! Chce mi się płakać, ledwo się powstrzymuję…

Czytaj dalej

Nie podchodzić – gryzie.

Nie pojechałam wczoraj do biura, bo złośliwy lód pod kołami samochodu postanowił pokazać mi, jak bezsensowne były moje działania dotyczące odśnieżania i furiatycznego odłupywania zmrożonej glazury z przedniej szyby mojego czołgu.
Miałam twarz na kształt Golluma próbującego wykopać swój skarb spod ziemi, jak nie lepiej.
– Pomógłbym Ci, ale jestem już spóźniony… Rzucił sąsiad biegnąc z teczką w reku.
– Chyba młotem pneumatycznym. Syknęłam.

Czytaj dalej