Alt-J

Pojechałam do sklepu po zajączkowy prezent, co by swe dziecię obdarować na święta. A że koło EMPiK-u przechodziłam, no to nie mogłam – zwyczajnie nie mogłam nie wstąpić. Choćby po to, aby powąchać nowe książki. A nóż znajdę jakieś zaskórniaki w portfelu i kupię sobie coś w prezencie. A nóż…
Zatrzymałam się jednak na dziale muzycznym, szukam… jest – Alt-J.
Moje nowe odkrycie muzyczne… uhm… miłość od pierwszego usłyszenia.
I słucham… i śpiewam… i słucham… i oczy zamknęłam na chwilkę… i śpiewam w tm EMPK-u będąc…. I czuję jak ktoś klepie mnie po ramieniu.
Że też zawsze muszę z siebie widowisko zrobić!!!

– Widzę, że Cię wzięło. Ale nie dziwię się. To jest świetna muza. Właśnie płaciliśmy z ojcem za płyty, kiedy cię zauważyłem. Niezły hard core z takim luzem zapodajesz.

Po pierwsze: dzieciak, siedemnaście lat, może mniej.
Po drugie: ojciec – nie ‚stary’ płaci. Rzadko spotykane określenie rodzica wśród młodych.
Po trzecie: co powiedzieć, aby się grzecznie pożegnać?

Jako że odrobiłam zadanie domowe i zobaczyłam kilka teledysków zespołu, to zauważyłam w jednym z nich pewne szczegóły nawiązujące do sztuki. Więc pomyślałam, że taki młodzian pewnie nie będzie miał bladego pojęcia o czym miałam zamiar rozpocząć pożegnalny wywód. I oczywiście miałam rację. On nie wiedział.
Ale tatuś tak.
Skupiając się na monologu i szperaniu w torebce, nie zauważyłam od razu, że podszedł.
Nooo… TATUŚ! Rzekłabym!
Nie przerywając swego orędzia, widziałam jak słucha i się przygląda.
Oceniał! A tego nie lubię na ‚dzień dobry’. Jakim prawem!
Toteż bezpardonowo i bezczelnie zapytałam go, czy uważa że czarny mężczyzna z klipu „Tessellate” został trafnie postawiony w miejsce Platona?
Chciałam go skompromitować. A jak! Byłam zła za tą lustrację mojej osoby.
Poza tym stał obok, więc mógł spodziewać się nawiązania rozmowy.
I nawiązał. Czego za nic w świecie się nie spodziewam.
Mało tego, rozmawialiśmy chwilę jeszcze o ‚Szkole Ateńskiej’ Rafaela i jak ten obraz ma się to tekstu piosenki. O trójkątach i mozaice. O… w zasadzie to bez znaczenia, bo teledysk i tekst są doskonałe. A ja nie mogę robić, tego co popełniają na mnie inni – oceniać na pierwszy rzut oka.

Reklamy

45 thoughts on “Alt-J

  1. Ale nic w tym nadzwyczajnego, na codzień muszę odpowiadać na trudne, kobiece pytania:):):)córa mi dorasta w trybie przyśpieszonym:)Gubisz się między pólkami?mmmmm;)

    • Może jak mój syn podrośnie, to będzie to dla mnie chleb powszedni – zaczepki i pytania nastolatków 🙂
      Niecodzienne jest to, że takiej muzyki słuchał gość w różowej koszuli i szarym pulowerku i na pewno nie w wieku lat nastu 🙂
      A już całkiem niecodziennym jest fakt, że przeanalizował klip w takim samym stopniu jak ja i takich samych rzeczy się w nim dopatrywał.
      Niebywałe!
      Bo jak codziennym jest to, że ‚zgubiwszy się między półkami’ można spotkać bratnią duszę i rozmawiać z nią na temat formy trójkąta na obrazach Rafaela Santi?
      Może dla Ciebie, Tamiranie, to poranne kakao. Wtedy zazdroszczę szczerze. Dla mnie, jak wspomniałam, to niebywałe.

      🙂

  2. „A ja nie mogę robić, tego co popełniają na mnie inni – oceniać na pierwszy rzut oka.”
    Trzeba oceniać w kontekście wiedzieć co się odczuwa. Kiedyś ktoś mi napisał, że jak przy pierwszym spotkaniu odczuwasz niepokój, to zostaw tą znajomość, bo z czasem będą tylko niedobre rzeczy. I odwrotnie. Tak przemawia intuicja. U mnie się sprawdza 🙂

    • Boję się, że na własnej intuicji nie mogę polegać. U mnie występuje ona w postaci szczątkowej… niestety. Niby powinnam być z nią za pan brat, a jednak to towar deficytowy jak dla mnie.
      Ale mam pomysł Odarty – może chcesz dorabiać sobie jako intuicja? 🙂

      • Boję się, że polegać można tylko na swojej intuicji. Boję się też, że tylko szczątkowo możemy jej wysłuchiwać.

        Kowaloova jest parę z tym problemów związanych, bo ja nie potrzebuję dorabiać ;), chociaż każdy pomysł związany z intuicją jest drogą w dobrym kierunku… chyba, że ja się nie znam 😛

      • Ciekawa jestem jaka to wartość szczątka szczątki? U mnie to właśnie jest wypadkową w działaniu polegającym na szczątkowym zaufaniu szczątkowej intuicji 🙂
        A co do nadgodzin ‚Bogaczu’, to gratuluję 🙂
        Adoptuj mnie, cobym też mogła nadgodziny porzucić 🙂

      • Pewnie to zależy od cukru w cukrze w Twojej kawie z cukrem 😛 I nie obwiniaj intuicji, bo tego procesu nie wygrasz. Ona mówi, Ty nie słyszysz 😉
        Adopcja się nie uda. To zwyczajnie by nie wyszło. Jesteś za duża 🙂

      • Możesz mówić co chcesz 😉 To Twoje słowa i Twoje wibracje 🙂 Ja Ci mogę pożyczyć smacznej kawy, kawusi, kawuni 😉

      • Oj tam… oj tam… Ja też mam pyszną kawę, kawusię, kawunię, Ojcze Prawa 🙂
        A wracając do procesu przeciw własnej intuicji, to raczej wygrywam jak do tej pory. Bo intuicja to uczucie i tutaj trzeba polegać na sercu. A u mnie rozum jest szefem 🙂

      • pożyczyć od życzyć 😉

        „Tutaj” czyli gdzie, na Ziemi, w Twoim świecie czy jeszcze inaczej?
        Pochwalam, rozum zły nie jest i braki jego mogą doskwierać 😉 Mnie niezmiennie od pewnego czasu fascynuja i wciągają „rzeczy” leżące poza rozumu zasięgiem 🙂

      • Jakoś mi się o uszy obiło, że wykorzystujemy tylko kilka procent możliwości własnych umysłów – nawet mój wujek Einstein 🙂 🙂 nie wychylał się za bardzo pod tym względem. Więc nic nie jest poza zasięgiem rozumu. Po prostu ewolucja nie postąpiła jeszcze wystarczająco daleko, aby nam to umożliwić. Chociaż… chociaż są X-meni, którzy przykładowo widzą kolory dźwięków. Nawet był dla nich zorganizowany konwent, w Londynie chyba, kilka lat temu. Ech… Wrócę do rozmowy wieczorem o ile będziesz miał ochotę, teraz jednak zabieram się za pracę.
        Miłego!!

  3. Tak się zastanawiam czy umysł, mózg, rozum to pojęcia tożsame. Skłaniałbym się ku twierdzeniu, że te pozostałe niewykorzystane pokłady, o których wspominasz, to raczej kwestie parapsychologiczne (inne wymiary, wibracje).
    Obawiam się też, że w tej dziedzinie ewolucja nas nie wyręczy, bo zwyczajnie nie jest tym zainteresowana, podobnie jak społeczeństwo, w którym egzystujemy.
    Są ludzie, którzy widzą kolory dźwięków, aury, wychodzą poza ciało, mają świadomen sny… itd.
    Ochotę będę miał, ale czasu określić nie mogę, i żeby wplątać jeszcze Twojego wujka, to on Einstein właśnie rzekł, że czas nie istnieje.
    Udanego dnia 🙂

    • Czas to tylko skala i Wujcio to wiedział 🙂
      A mózg… wydaje mi się, że z mózgu rozum siedzi i z mózgu umysł wychodzi. Oj – takich też znam, co takie spacery sobie fundują.
      Miłego raz jeszcze! I do kolejnego sklikania 🙂

      • Według moich „tajemnych nauk” świadomość jest poza człowiekiem, czyli człowiek mieści się w świadomości, czyli ona nie pochodzi z człowieka. Mózg może być tylko odbiornikiem. To o tyle jest szczęśliwe, szczęśliwe i dobre, dobre i łatwodostepne, że wystarczy zmienić świadomość, a zmienia się „wszystko” wraz z tym ;), coś na zasadzie cokolwiek zechcesz to się stanie. Trudność jest tylko jedna: wątpliwości i strach.
        Coś tam niby Eistein pod koniec życia czy w kulminacyjnej fazie rozwoju naukowego mówił, że bardzo się mylił w wielu kwestiach.

        Miłego dnia, chociaż mieszam Ci w głowie 😉 😛

      • Nie mieszasz mi w główce, bez obaw 😉
        I zgadzam się co do potęgi naszych umysłów.
        „…cokolwiek zechcesz to się stanie” – kilka dni temu oglądałam program o mężczyźnie z rakiem mózgu. Czyli z zepsutym odbiornikiem. Postanowił sobie, że wyzdrowieje jak uda mu się przejechać na rowerze Australię. Przejechał 🙂

      • Ja nie mieszam, to git 😉 Robiono experymenty na szczurach poprzez wycinanie poszczególnych fragmentów mózgu, za każdym razem innego. Ich umysły działały bez zakłóceń, stąd koncepcja odbiornika. Natomiast kocepcja, że ciało jest w świadomości od dawna jest wykorzystywana na dalekim wschodzie do różnych niewiarygodnych (z naszego pkt widzenia) rzeczy. Uff…

      • Joga też ma trochę w sobie niewiarygodności, ponieważ cała rehabilitacja ma w niej źródło. Inne formy ruchu też.
        Z pozostałych to np. odżywianie się światłem/słońcem… i takie tam inne 😉

      • Faktycznie – słyszałam o takim odżywianiu kiedyś. Muszę poszperać w internecie i odświeżyć wiadomości.
        A jogę swego czasu stosowałam i bardzo dobrze na mnie wpływała. I ciało spotężniało i umysł się bardziej otworzył 🙂

      • Właśnie sobie dziś, i wczoraj też, słuchałem wykładów na you tube o światłożercach 😛 Ciekawi mnie to zjawisko, ale tylko ciekawi, bo jest ona bardzo daleko poza moją świadomością.
        Jogi trochę używam w swoim życiu, ale bez medytacji i diety. Jogą naprawiłem sobie kręgosłup 😉

  4. Muzyki się czepnę. Ciekawa sprawa z tym utworem, zupełnie inaczej go odbieram oglądając klip, inaczej tylko słuchając. „Obraz” hipnotyzuje i muzyka stanowi zręczne dopełnienie. Słuchając bez wizji skupiam się na dźwiękach. Ciekawe jak by to grało z inną wizualizacją.

    Może z oceną po pozorach też tak jest. Widzimy kogoś w pewnym kontekście, syn, garnitur, wiek. W innej sytuacji najprawdopodobniej nasz „obraz” zakrzywiałby się inaczej.

    Albo jeszcze z innej strony, bez obrazu, w internecie. Czyste słowo bez obrazu i dźwięku. Zakręciłam się. Miło tu 🙂

    • Dziękuję i zapraszam 😉
      Z tym utworem jest dokładnie jak napisałaś. Ja pierwszy raz usłyszałam go na prezentacji zdjęć Henriego Bressoun-a i zupełnie inaczej to odbierałam przy tamtych obrazach – nie wsłuchiwałam się. Później wsłuchałam się, co dało jeszcze inne odczucia. Stąd postanowiłam zobaczyć klip i znowu zaskoczenie 🙂
      Jestem oczarowana tym kawałkiem 🙂

  5. Miło tu. Miło Cię widzieć. Miłego dnia 🙂
    Celne uwagi co do utworu 😉 bo przecież co kilka zmysłów to nie jeden 🙂 Tak częściowo z innej beczki – politycy ubierają się dostojnie, elegancko, czysto… więc i pewnie takimi są 😛

    Kowaloova miałaś pracować. My lenie liczymy na Ciebie 😉

      • Mała… nie jem od 3 dni, kupiłem dziś niebieskie skarpetki i pasek do spodni ciemnoniebieski. Nie spałem od drugiej, mam wyśmienity humor i dziś ostrzygłem włosy na 9 mm.
        I wszystko co napisłem jest prawdą 😉

      • No teraz mi lepiej 🙂
        Wprawdzie wczoraj już sił nie miałam aby po powrocie do domu zrobić cokolwiek innego, aniżeli przyjecie pozycji horyzontalnej i na ten horyzont odpłynięcie. Ale dzisiaj poszłam w twoje ślady i założyłam niebieskie skarpetki i ciemnoniebieski pasek i granatową koszulę w białe paseczki z białymi mankietami i kołnierzem – kocham ją, a ona mnie i dobrze nam z sobą.
        Carpe diem 🙂

        PeEs
        Nie jadłeś bo dietę świetlną próbujesz?? Serio pytam.

  6. Czym Ty chcesz (chyba) martwić się, bo przecież lenistwo jest tak samo naturalne jak i przyjemne 😉 Moimi śladami chadzasz? Spróbuj chodzić w moich butach.
    Haha… jesteś zakochana w swojej koszuli. To jakby dziecko mówiło 😉 Super, bo niby (nie na niby) mamy wszyscy być jak dzieci 🙂

    PeEs.
    Nie, nie ten poziom świadomości. To zwykłe oczyszczenie wiosenne 🙂

    • W kwestii koszul dzieckiem jestem. Mój synek mówi do misia, że go kocha. A ja prasując kołnierzyk koszuli, mówię że ją uwielbiam i żeby nie przetarł się za szybko ten kołnierzyk, bo zatęsknię okrutnie za nim 🙂 🙂
      A później zakładam tą koszulę i układam ten kołnierzyk znowu, biorę teczkę i kask i idę (już nie dziecko) w dorosły świat – pomylony całkowicie. Ale radzę sobie świetnie 🙂

      PeEs
      Całe 3 dni nic, ale to nic nie jadłeś?

  7. Swietny temat wyklarował się z dyskusji. Ja od zawsze uważałem i podejrzewałem, a teraz jestem o tym wręcz przekonany, że z dziecięcym podejściem świat jest o wiele wiele lepszy i dużo właściwszy. Dzieci się nie mylą, bo wszędzie krąży energia (atomy, komórki itp), bo wszystko jest bardziej energią, niż materią, i mówiąc do misia widzą co robią. Zresztą oni sa bliżej Tego skąd przyszli. Szkoda tylko (a może tak ktoś chce), że nie pamiętają nic ponizej 3 roku życia. Podobnie zastanawiające są nasze blokady umysłu. Ja np. mam dobrą komitywę ze swoim sfatygowanym samochdem. Lubię go, a on mnie nie zawodzi. Nawet jak myślę, że kiedyś miałbym się go pozbyć… to przestaję o tym myśleć.
    Swiata oczywiście nie można traktować poważnie ze swoją polityką, zasadami gospodarki, głodem…

    Dziś już 5ty i uwierz mi, że to jest bardziej proste, niż się wydaje. Dla każdego!!! Piję tylko dużo wody, ale też chodzę do sauny, na spacery i delikatne ćwiczenia, głownie rozciągajace, bo przy głodówce m. in. luzują się stawy.

    • Do swoich roślin też mówię i rosną na potęgę. Swój czołg nazwałam imieniem i nasze wspólne życie dobrze się układa. Hans się nie psuje, a ja o niego dbam należycie. Tak… dzieciak ze mnie, bo dzieckiem chcę być i jak dziecko chcę się cieszyć z błahostek. Dobrze mi tak 🙂

      Czy jakoś się przygotowywałeś do tej głodówki? Czy zwyczajnie z dnia na dzień powiedziałeś stop?

  8. Fajny wyklerowałaś sobie świat. Taki, można by powiedzieć, bajkowy nastrój. Mam dość podobnie 😉 Dobrze mi tak 🙂 W tym stanie osiągam nawet większe sukcesy 😉

    Trzeba przygotować/zmienić świadomość. To generalnie wszystko 😉 Sprawy żywieniowe ułatwiają przeprowadzenie głodówki, bo każdy pokarm ma jakąś wibrację, korzystną lub nie.

    Stop powiedziałem dawno temu. Stpo złudzeniom, że coś jest takie, jakim nie jest 🙂

    Udanego dnia 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s