Rozmowy brak.

Kiedy wieczorem skończyłam malowanie, byłam zła. Zła mimo, że to właśnie malowanie mnie uspokaja, a muzyka której zawsze przy tym słucham działa kojąco. Zła na farby, których kolory mnie tego wieczoru zawodziły, na suche powietrze, na mróz który zabraniał mi otworzyć na dłużej okno. Zła na siebie, że nie potrafię stłumić tej bezczelnej złości, która pluła mi w twarz przez swój szeroki, szczerbaty uśmiech.
Zła bo byłam sama.

– Rozmowa?
Ale rozmowy jako takiej nie było. Co tu zrobić? Hm… czytać mi się nie chciało… nie. Telewizja – nie. A o pracy nawet nie wspomnę. Pobiec nie mogłam (szkoda, to zawsze działa).
Gorący, dłuuugi prysznic – tak.
– Czego potrzebuję?
Zabrałam trochę kawy, cynamon i wanilię – alchemia w moim wykonaniu 🙂
Wymieszałam wszystko z jeszcze gorącą kawą i od razu… od razu zapach uderzył w nozdrza! Powędrował dalej, w tył i spowodował, że do oczu zaczęły napływać łzy. I jeszcze dalej – na kark. Wtedy drgnęłam, cudowne uczucie.
Rozebrałam się i rychło zamknęłam za sobą szklane drzwi. Ciepła, nie – gorąca woda spływała mi po plecach. Jej hipnotyczny szum i oszałamiający mnie zapach sprawiły, że ten szczerbaty uśmiech zniknął ze zniekształconej twarzy mojej złości. Było mi błogo.
Pomyślałam sobie o TAMTYM DNIU. Nic konkretnego – po prostu wspomniałam. I już mi było obojętne ile czasu spędzę w łazience. Wmasowałam delikatnie tą tajemniczą miksturę w ciało. Bardzo skrupulatnie, nie pomijając żadnego centymetra spragnionej tego skarbu skóry. Chłonęłam chwilę. Wszystko podlałam czerwonym winem. A z kolejnymi łykami bardziej chciałam, aby ten zapach, który otulał mnie z każdej możliwej w naszych 3 wymiarach strony był Nim. Oj tak. Tego chciałam.

Reklamy

104 thoughts on “Rozmowy brak.

  1. Zaczerpnięte z rozmowy 😉 Używać do zaklinania wiosny, aby była nam szczodra 🙂

    – warto na Ciebie czekać, nawet kiedy się spóźniasz
    – każdy wybiera sobie taką kochankę, jaką chce. Miłosz, Miłosz… podobasz mi się!
    – czasami ona wybiera jego, a on na to się zgadza. Justyna… Ty mi podobasz się bardziej, niż ja sam sobie.
    – to Ci wiele ułatwi, będziesz mógł na mnie patrzeć
    – a wiesz, że… że dziś wybrałaś takie kolory jak to byś Ty malowała moje sny
    – najpiękniejsze dla mnie. Zauważ Miłosz, że teraz, będąc poza snem, możesz dotykać tych kolorów
    – mogę też mówić, a Ty możesz słuchać. Mogę też patrzeć, bo mam niebieskie oczy, a Ty nie zamierzasz kolorów ukrywać i to jest piękne
    – bo mam głowę pełną barw
    – ukrywanie piękna jest przestępstwem w nieistniejącym kodeksie
    – piękno ma tyle imion ile szukających go
    – zostań architektem świata. Głosy dzieci na pewno już masz
    – …….

  2. Białą z czaszką też mam 😉

    Sztruksowej marynarki nie noszę, jakoś nie mam przekonania. Uzywam wełnianej lub z jedwabiu (ale nie wiem już teraz jaki jest tam %) Len jest gitesowy. Lubię 🙂

    • No to masz fajny styl ubierania się i jestem zaskoczona, miło. Nie spodziewałam się takiego smaczku w Tobie. Ale cóż, jak po literkach wystukanych na klawiaturze można poznać człowieka?
      Nie można.
      Po stroju też nie, to oczywiste. Ale jakiś twój obraz mi to daje. Heh… ciekawe czego jeszcze się z czasem dowiem 😉

      • Nie wiem co Ty tam sobie o mnie wymyślisz 😉
        Dzięki za pochwały w każdym bądź razie, bo tak trzeba chyba napisać 😉
        A Ty co najchętniej nakładasz na siebie, hm? I co lubisz sobie poczytać?

      • Nic nie trzeba pisać, jeśli się nie ma na to ochoty 🙂
        Uwielbiam kryminały Robina Cooka. Imponuje mi to, że lekarz, umysł ścisły, potrafi puścić wodze fantazji i kreować taki prawdziwy, ale jakże fikcyjny świat.
        Lubię Suskinda, Faulknera, Tolkiena i Kinga. Czytuję Coelho, Chmielewską, Lema i Ludluma. Oraz… i… a jeszcze… 🙂

      • A…
        Dzisiaj na przykład mam musztardowe spodnie z granatowym cieniutkim paseczkiem i moją ulubioną (z dwóch ulubionych) ciemnogranatową koszulę w białe prążki z dosyć szeroko rozmieszczonymi z białymi mankietami i takim samym kołnierzykiem. Spięty koczek nad szyją i dla kontrastu skórzane trampki w kolorze… czy ja wiem, chyba skórki chleba 🙂

  3. Ma się ochotę pisać i się pisze 😉
    Ciekawie. Z pewnością to co czytujesz rozwija Twoją przenikliwość 😉 Miałem kiedyś buty w tym kolorze. Ciekawie ze wszystkim się łączyły. Teraz poszukuję żółtych. Takiej żółci nasyconej, energicznej, ale nie jaskrawej, coś jakby w kolorze jaki można skojarzyć z butami Indian (tych z Ameryki 😉 )

      • W mojej ocenie to kolor kontrastowy (ożywia), ale nie gryzący się i tym samym nie niszczący stylu. Kiedyś nosiłem normalnie do dżinsów, dobrze pasują do tego jasne bluzy/marynarki lub czarna kurtka biodrówka. Możliwości jest sporo, łącznie z białymi spodniami i niebieską koszulą… Ale chętnie wysłucham Twoich podpowiedzi 😉

      • Każd słowo, które ładnie brzmi powoduje, że my też dobrze wibrujemy. Każda nasza komórka 🙂 I odwrotnie rzecz ma się ze źle brzmiącym słowem. Gdzieś o tym czytałem 😉

      • To bardzo ciekawe. Ale rzeczywiście, coś w tym jest.
        Zawsze wolę osoby, które żywo i kwieciście się wymawiają. Sama często również gestykuluję podczas co bardziej impulsywnych wypowiedzi. Rozmowa ma wtedy zupełnie inny charakter.
        I co ciekawe, zawsze czekam na wykład z historii sztuki, który jest prowadzony przez Andrzeja Delijewskiego, który mówi z taką pasją, że aż się utożsamiam z sytuacjami o których opowiada. Robi wrażenie.
        Więc tak, coś w tym co przeczytałeś musi być 🙂

      • Zauważ, że jeśli wypowiedziane słowo kłóci się z osobowościa twórcy słowa, to staje się on natychmiast nieautentyczny. Słowa muszą współgrać z mimiką, ruchem ciała czy nawet stylem ubierania się lub poruszania sie. Wtedy jest się autentycznym. Dokładniewłasnie wtedy. Ja mam tą słabość, że lubię czytać ludzi dobrze operujących słowem. Lubię takie sytuacje, gdy słowo tworzy emocje, tworzy przepływ energii, gdy słowo jest ożywcze 😉

      • No to Pan D. jest harmonią sam w sobie. Wszystko w nim pasuje do siebie.
        Chciałabym kiedyś zostać tak odebrana, jak on przeze mnie. Mówię Ci, jest autentyczny. Ostatnio takie dopasowanie widziałam w zamierzchłych czasach, bo na studiach jeszcze. Nasz profesor Uljanow, zgoła odmienny w osobowości, był jak doskonale pasujące do siebie puzzle: strój, sposób poruszania, styl wymowy i stosunek do otoczenia.
        Hm… teraz zauważyłam, że oboje mają raczej wychodnio brzmiące nazwiska. Zbieżność przypadkowa? Hm… ciekawe, ciekawe…

      • Przypadków nie ma. Wszystko dzieje się po coś i dlaczegoś, tylko że gapy o tym nie wiedzą 😉
        Słuchaj, taka kompletna osobowość przygarnie do siebie każdego. Wystarczy nie robić nic innego, poza tym, aby być sobą, być kompletnym i autentycznym, być niesprzecznym wewnętrznie i otwartym w swoim odbieraniu świata.

      • Jest możliwa Psze Pani 🙂 W tym cały sens (życia), aby siebie znać 😉
        Miłego – rzekł Odarciuch 😛

      • Mam Tobie przykrą informację. Jeśli świat stoi na głowie, a Ty nie, tzn że Ty właśnie stoisz na głowie… jakby 😉

      • Absolutnie! Nie byłabym sobą przyjmując w większości rzeczy których nie akceptuję. Rzeczywiście, czasami kompromis to jedyne sensowne rozwiązanie. Ale w większości?!
        Wolę stać na głowie 🙂

      • Uśmiecham się na tą pochwałę teraz 😉 🙂
        I nie wiem jak żyć bez chleba. Wiem, że próbowałam żyć bez mięsa i źle się to na mnie odbiło. A pewna byłam, że dobrze bilansuję dYjetę 🙂

      • Moja wiedza i doświadczenie wskazują na to, że trzeba zmienić świadomość i wtedy takie uzależnienia jak np. mięso same odpadną, a organizm będzie funkcjonował jak należy 😉 Nic na siłę. Chcesz jeść i nie widzisz potrzeby zaprzestania… to jedz 🙂

      • Dziwne jest to, że nie czułam potrzeby mięsa i też go nie jadłam. Ale po pół roku zaczęły się problemy natury estetycznej (włosy, paznokcie) i mentalnej (wahania nastrojów raczej zawsze w dół) oraz wieczne zmęczenie. Myślałam, że mam depresję, później że jestem chora. Aż wyszło szydło z worka i wróciłam do mięska 🙂

      • Wielu ludzi świetnie funkcjonuje bez mięsa, więc gdzieś przyczyna jest. Niektorzy jedzą produkty odzwierzęce (nabiał, jajka) i to jest dość łatwe. Ja np skupiam się na tym, aby jeść żywe pokarmy (soki, kiełki, moczone ziarna. owoce), bo w nich są enzymy (życia) i to w zupełności wystarczy 😉

      • A wiesz, że zrobiłam sobie podobną mieszankę herbacianą jaką mi poleciłeś 🙂 Pyszna, uhm… a zapach wznosił się w mieszkaniu jeszcze długo 🙂

      • O tak. Jest świetna. Ja tą kompozycję wrzuciłem do alkoholu, tylko zamiast herbaty użyłem ziarenek kawy. 🙂
        Zapach jest koniecznym elementem wystroju wnętrza 😉

      • Takiej kombinacji też muszę spróbować i ubrać się w ten zapach przy jakiejś większej okazji, dajmy na to. Bo nie tylko wystrój wnętrza ma znaczenie 🙂

  4. A ponieważ muszę wyjść i może to mieć w sobie trochę niegrzeczności, gdyż rozmowa jest interesująca, to zostawiam brzmienia Madrugady, której właśnie słuchałem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s