Lekarza poproszę.

Ponieważ dwutygodniowe obrzędy szamańskie, zęby nietoperza i oczy żaby wydłubane o północy nie pomogły mi w samouleczeniu, postanowiłam wybrać się do lekarza. Decyzję podjęłam wczoraj wracając z lotniska.  Miałam całe 10 minut na głębokie przemyślenia w tym temacie, ponieważ dziecko spało w foteliku, mąż odleciał, a z głośników sączył się ‚Pawia krzyk’ Dżemu. Więc z tych 10 minut wykorzystałam w 100% całe 13 sekund na podjecie tejże decyzji. Więcej nie dało rady, bo …”siedzę sam w ogrodzie, wśród umarłych kwiatów…” nanana… tralalala…

Czytaj dalej

Lubię wielkie maszyny.

– O żeż!!
Co z tym telefonem?! Dlaczego mnie nie obudził?! Złośliwy złom!!Wyskoczyłam z łóżka jak torpeda. A budzika zwyczajnie nie nastawiłam w wieczornym ferworze walki z pracą, z rozmowami, w ogóle z wszystkim. Więc bezpodstawnie go upodliłam tym „złomem”.
Gdy odpaliłam silnik, który warczał na mnie za to, że tak szybko, bez rozgrzania świec rozkazuję mu się obudzić po zimnej nocy zobaczyłam, że nie tylko telefon mi dzisiaj figle płata. Wskaźnik paliwa już nie miał siły się podnieść.